Uzupełnij poniższe pola, a wyślemy Ci dedykowane konto testowe całkiem za darmo!

    „Gotujemy jak dla swoich dzieci” — rozmowa z Moniką Szymańską z cateringu Moje Smaki

    Spis treści

    W Moich Smakach nie ma miejsca na przypadkowe gotowanie. Każdy posiłek powstaje z myślą o dzieciach, ich upodobaniach, humorach i drobnych rytuałach przy stole. To kuchnia, w której codziennie miesza się pasja, doświadczenie i zwykła rodzicielska troska.

    O tym, jak zaczynały od kilku obiadów dziennie, jak dziś radzą sobie z setkami zamówień i dlaczego nawet najmniejszy szczegół – jak oddzielne ziemniaki i sos – potrafi mieć znaczenie, opowiada Monika Szymańska z cateringu Moje Smaki.

    Z pasji do gotowania – początki Moich Smaków

    Historia Moich Smaków zaczęła się od prostego pomysłu: gotować dobrze i po domowemu. Założycielka, Iza, od lat pracowała w gastronomii – znała tempo restauracji, presję i oczekiwania gości. Pewnego dnia postanowiła, że chce gotować inaczej – z sercem, spokojnie, dla tych najmniejszych.

    „Iza zawsze gotowała z sercem. Odeszła z firmy, w której wcześniej pracowała, i stwierdziła, że trzeba zrobić coś po swojemu. Tak powstały Moje Smaki – najpierw kilka obiadów dziennie, potem coraz więcej, aż w końcu zaczęło się to kręcić.”

    Do zespołu dołączyła Monika, również z gastronomicznym doświadczeniem. Wspólnie rozwinęły działalność i wprowadziły do szkół zupełnie inne podejście do żywienia dzieci – bez pośpiechu, z rozmową i prawdziwym jedzeniem.

     „Zaczynałyśmy od pięciu, dziesięciu obiadów. Dziś gotujemy codziennie dla ponad setki dzieci. Ale idea jest ta sama – domowe smaki, uczciwe składniki i ciepła relacja z rodzicami.”

    Gotowanie z myślą o dzieciach

    W Moich Smakach menu nie powstaje w tabelkach, ale w rozmowach – z rodzicami, dziećmi, personelem szkół. Monika śmieje się, że to jedyny catering, w którym zamiast konsultanta dietetycznego rządzi „instynkt mamy”.

    „Każda z nas ma dzieci, więc wiemy, co lubią. Mamy świadomość, że czasem pojawia się powtarzalność – bo po dwóch, trzech tygodniach znów wracają kotlety, które dzieci uwielbiają. Ale wolimy, żeby jadły to, co znają, niż żeby marudziły przy talerzu.”

    W tej kuchni wszystko ma znaczenie – nie tylko smak, ale i forma podania.


    „Ziemniaki muszą być osobno, mięso osobno, warzywa osobno – i nie daj Bóg, żeby się stykały! Dzieci mają swoje zasady i my to szanujemy.”

    Celem jest prostota i spokój. Dziecko ma zjeść, a rodzic – mieć pewność, że nie wróci głodne.

     „Rodzic, który zamawia posiłek, chce mieć pewność, że jego dziecko jest najedzone. To dla nas najważniejsze.”

    Mały zespół, wielka odpowiedzialność

    Za sukcesem Moich Smaków stoi trzyosobowy, kobiecy zespół. Monika i Iza zaczynają dzień o szóstej rano – gotują, pakują i planują. Trzecia z kucharek dołącza później i rozwozi obiady.

     „Rano gotujemy i wydajemy posiłki, po południu przygotowujemy się na kolejny dzień. Tak wygląda nasz rytm – nie ma przypadkowości, tylko dobra organizacja i współpraca.”

    Obecnie Moje Smaki obsługują dwie szkoły – w jednej dostarczają jedzenie, w drugiej dodatkowo je wydają. Każdego dnia z kuchni wychodzi około 150 posiłków.

     „To dużo jak na naszą przestrzeń. Kuchnia ma 20 metrów, sześć palników, i czasem naprawdę brakuje miejsca. Ale dopóki się mieścimy – dajemy radę.”

    Choć praca jest wymagająca, zespół podchodzi do niej z czułością. 

    „Gotujemy jak dla swoich. Profesjonalnie, ale z miłością. Nasze dzieci też to jedzą, więc musimy mieć do siebie zaufanie.”

    Uczciwość zamiast przetargów

    Monika nie owija w bawełnę – w branży cateringowej często wygrywa ten, kto gotuje najtaniej.

     „Nie bierzemy udziału w przetargach, gdzie jedynym kryterium jest cena. My chcemy gotować dobrze, a nie najtaniej. Rodzice nas wybierają, mimo że muszą zapłacić i to jest dla nas największe wyróżnienie.”

    Wspomina też sytuację, która najlepiej pokazuje, jak dzieci potrafią rozpoznać jakość.

     „Było dziecko, którego tata pracował w firmie, która dostarczała zupy dofinansowane przez gminę. A ono wolało przychodzić do nas. To mówi samo za siebie.”

    W Moich Smakach wszystko zaczyna się od zaufania – do siebie nawzajem, do rodziców i do dzieci.

    To właśnie ono sprawia, że w kuchni panuje spokój, a jedzenie ma w sobie coś więcej niż tylko smak.

    „W kuchni, jak w życiu, nie ma skrótów. Jeśli chcesz zrobić coś dobrze – zrób to uczciwie.”

    Od własnej aplikacji do Obiado

    Zanim Moje Smaki trafiły do Obiado, próbowały sił z własnym systemem. Początkowo działało to dobrze – po każdym miesiącu rodzice dostawali SMS z kwotą do zapłaty. Ale z czasem ręczne rozliczenia zaczęły pochłaniać zbyt dużo czasu, a nie wszyscy byli wobec firmy uczciwi.

    „W pewnym momencie pojawiły się zaległości, straty. Naszego systemu nie dało się rozbudować, więc zaczęłyśmy szukać czegoś nowego. Potem trafiłyśmy na konkurencyjny system, ale tam brakowało kontaktu. Pisałam maile i czekałam dniami. Nie miałam do kogo zadzwonić.”

    Po poprzednich doświadczeniach Monika szukała nie tylko systemu, ale też spokoju. Kogoś, kto pomoże, gdy coś się zatnie – i kto po prostu odbierze telefon.

     „Skontaktowaliśmy się z Państwem i to była najlepsza decyzja. Największy problem miałyśmy z płatnościami – wszystko robiłyśmy ręcznie. A teraz wszystko dzieje się automatycznie.”

    Nowy system uporządkował codzienność, odciążył zespół i pozwolił skupić się na tym, co najważniejsze – gotowaniu.

    „Aplikacja jest intuicyjna i przejrzysta. A co najważniejsze – zawsze jest ktoś, kto pomoże. Miałam sytuację w niedzielę, coś się zacięło, a mimo to oddzwoniono do mnie i problem rozwiązano od razu.”

    Nowy porządek, mniej stresu

    Dzięki Obiado zespół odzyskał spokój i czas. Zniknęły problemy z rozliczeniami, nieporozumienia z rodzicami i codzienne drobiazgi, które wcześniej potrafiły zabierać najwięcej energii. Teraz wszystko dzieje się automatycznie – przejrzyście, bez nerwów i bez konieczności pilnowania każdego szczegółu.

     „Nie musimy już ręcznie pilnować płatności, wklepywać danych, przypominać rodzicom o przelewach. Wszystko jest przejrzyste, działa samo.”

    Rodzice również przyjęli zmianę z zaskakującą wyrozumiałością. Początkowe obawy szybko ustąpiły, gdy zrozumieli, że nowy system oznacza nie kontrolę, a porządek i bezpieczeństwo.

     „Na początku byli zdziwieni, że wprowadzamy przedpłaty, ale kiedy wytłumaczyłyśmy, że wcześniej były zaległości, wszystko zrozumieli. Teraz wpłacają z góry, nawet po tysiąc złotych, i nie ma żadnych problemów.”

    Dla Moniki to właśnie ten spokój jest największą wartością. Obiado nie jest dla niej tylko narzędziem, ale realnym wsparciem – takim, które daje poczucie, że w razie potrzeby zawsze ktoś pomoże, a codzienność w końcu nie wymaga gaszenia pożarów.

     „To, że obsługujecie wszystko – od rejestracji rodzica po rozliczenie płatności – to ogromne odciążenie. Dzięki temu możemy robić to, co lubimy najbardziej: gotować.”

    Między szkolnym obiadem a włoską pizzą

    Poza cateringiem Moje Smaki prowadzą też włoską restaurację, w której – jak mówi Monika – mogą się kulinarnie „wyżyć”.

     „Przejęłyśmy dawną pizzerię, zaprosiłyśmy mistrza świata w pizzy włoskiej i zrobiłyśmy totalną rewolucję. Teraz mamy włoską pizzę i makarony na oryginalnych włoskich produktach.”

    To miejsce daje im przestrzeń na kreatywność i eksperymenty. W restauracji mogą bawić się smakiem, sięgać po nowe pomysły, których w kuchni dla dzieci wprowadzić się nie da. Ale mimo to — jak podkreśla Monika — żadne danie nie daje takiej satysfakcji, jak te gotowane dla najmłodszych.

     „To nasza codzienność, nasza baza. Dzieci nas pamiętają – przychodzą z rodzicami do restauracji i mówią: ‘o, pani od obiadków!’ – to najpiękniejsze, co może się wydarzyć.”

    Codzienność, która ma znaczenie

    Dla Moniki i jej zespołu najważniejsza jest codzienna równowaga – między obowiązkami a radością z gotowania.

     „Gotowanie dla dzieci to ogromna odpowiedzialność, ale też radość. Jak widzę, że jedzą ze smakiem, wiem, że to ma sens.”

    Z pomocą Obiado wszystko działa spokojnie i przewidywalnie. A w kuchni zostaje to, co najważniejsze – zapach świeżych potraw, gwar pracy i poczucie, że to, co robią, naprawdę ma znaczenie.

    Poznaj podobne tematy